Po co sprzątać, kiedy można poleżeć….

Fajnie jest być kobietą, która ma na wszystko czas i ochotę.. Niestety ja nie nie należę do tego wymierającego gatunku. Z różnych względów spędzam w pracy tyle godzin, że kiedy wracam do domu, chce mi się tylko jeść (co niestety oznacza – gotowanie) i zalegać na kanapie w towarzystwie przyjemnych dźwięków płynących, z zakurzonego niestety, kompaktu… A w weekend, jeśli nie pracuję lub całkiem przypadkiem się nie uczę, to wolę sobie pojeździć na motocyklu wokół komina…

Ale prawda jest taka, że nienawidzę bałaganu!! Brudny blat w kuchni, zlew pełen naczyń, piasek zgrzytający pod nogami w przedpokoju wywołują u mnie lekką półagresję i dyskretne ataki furii…. Zacieki na umywalce, obślimaczony odpływ pod prysznicem, obecność w kuchni przedmiotów, które raczej nie powinny tam przebywać (roler, klucze, skarpetki, stary akumulator) sprawiają, że robię się nadęta, napięta, drażliwa i skłonna do przemocy….

Oczywiście zawsze można sprzątać w nocy i tak też czasami czynię, ale najlepszą metodą jest zapraszanie gości. Antycypacja obecności innych przedstawicieli gatunku ludzkiego w domu wywołuje u mnie dziwny acz zapewne pierwotny lęk przed kompromitacją….

Innym świetnym sposobem jest sprowokowanie domowej awantury (jeśli akurat z nikim nie mieszkacie, to zawsze można do kogoś zadzwonić). Porządna dawka wścieku powoduje, że sprzątam dynamicznie, wytrwale i skutecznie…. dopóki emocje nie opadną… Generalnych porządków raczej z tego nie będzie, ale zawsze coś się uda odgruzować.

Ostatnia procedura, jaka przychodzi mi do głowy to sprzątanie z nudów na zwolnieniu lekarskim… Rzadko zdarza mi się bywać na el quatro, ale z czułością wspominam infekcję wirusem półpaśca, który, mimo iż umiejscowił się w miejscu newralgicznym, czyli na głowie za uchem, to jednak nie doświadczał mnie jakoś szczególnie okrutnie… Lekarz kazał mi siedzieć dwa tygodnie w domu, żebym nie pozarażała własnych pacjentów, co ostatecznie doprowadziło mnie do tak silnej frustracji z powodu nic nie robienia, że w końcu, po roku udawania, że ta czynność w ogóle mnie nie dotyczy, umyłam okna!!! (często do mycia okien wynajmuję ludzi, gdyż szczerze nienawidzę tej czynności.).Poza tym wyprałam firanki, posprzątałam w przepastnej szafie, wyrzuciłam tonę makulatury, wypolerowałam kryształy po babci i mogłabym tak jeszcze długo wymieniać bo to był szmat wolnego czasu….

Oczywiście czasem, ale niezbyt często, w moich marzeniach sennych pojawia się jakaś perfekcyjna firma sprzątająca, najlepiej w jednej osobie, najlepiej tania, solidna i dobrze zbudowana…. Ech…

Ale do czego ja zmierzałam? Ach, do szorowania kabiny prysznicowej przy pomocy cytryny. Bo można też sprzątanie potraktować eksperymentalnie i z dreszczykiem emocji czekać na efekt własnych poczynań… Powiem tak.. Było fajnie: w łazience jeszcze długi czas ładnie pachniało, żółte od kamienia fugi przypomniały sobie, że w założeniu były białe, osad na armaturze całkiem skapitulował… a przy okazji przywróciłam blask moim naczyniom żaroodpornym (ale to już, nie ukrywam, podszepnęła mi moja bratowa, którą generalnie uważam za personę mocno podejrzaną, ale widać dziewczyna pilnie oglądała jakąś kobiecą telewizję, bo domyły się ślady po kurczaku, którego przypaliłam w 1939 roku).

Dobra, nie wiem, jak Wy, ale ja już dziś nie będę sprzątać… Dobranoc.

Reklamy

One thought on “Po co sprzątać, kiedy można poleżeć….

  1. Cześć Asiu 🙂 Witam w klubie kobiet, które nie są fankami sprzątania 😀 Z Twojego opisu wnoszę jednak, że prawdopodobnie Twoje zniechęcenie spowodowane jest w duże mierze przez fakt, iż Twoje działania i włożona praca niestety nie przekładają się na efekt. Też miałam ten problem – szorowałam kuchnię godzinami, a potem i tak wyglądała ona dość średnio. Brud nie schodził do końca wszystko było matowe i bez blasku. Sytuacja zmieniła się, gdy pewnego dnia mąż kupił mi specyfik firmy Karcher: http://www.agito.pl/karcher-srodek-do-czyszczenia-powierzchni-mebli-podlog-ca-30-r-6-295-708-0/pd/DMR6TMBBM/ Robił akurat zakupy w sklepie interenetowym (jakieś tam swoje oleje i klucze do auta kupował) i kupił coś takiego. Zadowolony był z siebie niezmiernie i twierdził, że ta firma robi najlepsze środki do czyszczenia samochodów i warsztatów, więc i to będzie działać. Ja tam o tym wcześniej nie słyszałam, bo i w sklepach tego nigdzie nie ma. Paczka przyszła, dostałam specyfik – no i szok. Od tamtego momentu wszystko lśni, a mi sprzątanie zajmuje połowę czasu. Spróbuj – może u Ciebie też wszystko się zmieni 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s